Nieścisłości w wypowiedzi Pawła Huelle o nauczycielach

Paweł Huelle w odpowiedzi na test Balcerowicza napisał m.in. tak: „Czy zdaje Pan sobie sprawę, że przeciętna polska nauczycielka – bardzo ciężko pracująca, po wielu latach pracy, staży, szkoleń – dostaje na rękę maksymalnie dwa tysiące czterysta złotych? I nie jest Panu za to wstyd? Bo mnie – jest wstyd. Wstyd za państwo polskie, które nie potrafiło do tej pory skutecznie postawić na edukację.” (http://wyborcza.pl/1,76842,11941642,Pawel_Huelle_do_Balcerowicza__Uwzial_sie_pan_na_nauczycieli_.html)

Tymczasem zarobki nauczycieli brutto za 20 godzin tygodniowo przedstawiają się następująco:

Nauczyciel stażysta – 2619 zł (stażystą można zostać po licencjacie)
Nauczyciel kontraktowy – 2906 zł
Nauczyciel mianowany – 3770 zł
Nauczyciel dyplomowany – 4817 zł

Zdarza się mniejszy wymiar, ale często bywa i większy – do bodajże 27 lub 29 godzin maksymalnie.
Skoro nauczycielka opisywana przez Pana Huelle zarabia 2400 na rękę, to znaczy, że brutto jej pensja wynosi 3349,30 (tu kalkulator płac: http://www.money.pl/podatki/kalkulatory/plac/), a więc nie jest nawet nauczycielem mianowanym lub pracuje w niepełnym wymiarze czasu! Nauczyciel mianowany (bodajże po 5 lub 6 latach pracy) zarabia 2644,38 zł na rękę, przy założeniu, że nie ma dodatków. To tak źle? Ja wiem, że zawsze chciałoby się więcej, ale miarkujcie się.

Bardzo dobrze znam argumenty nauczycieli:

Są tak dobrze wykształceni. Ale to nie dwudziestolecie międzywojenne. Jest wielu dobrze wykształconych ludzi. Ja też jestem, dwa kierunki dziennie, na uniwersytecie, uprawnienia pedagogiczne, w toku podyplomówka. W szkole nie było dla mnie miejsca, bo choć jestem lepsza od niektórych (słowa dwóch dyrektorek, które miały mnie na praktykach i do których zanosiłam podanie), to nauczyciele mianowani są przecież nie do ruszenia, nieważne, że gorsi ode mnie, gorzej wykształceni, z mniejszym zapałem, sfrustrowani i z wzajemnością nie znoszą młodzieży.

Muszą się cały czas doszkalać. Ja też się doszkalam, ale mnie firma nie płaci za podyplomówkę, ani nawet za kurs Excela czy kurs doszkalający język obcy (często kontaktujemy się z obcokrajowcami). Mało tego – nie dostanę nawet urlopu szkoleniowego, bo firma musiałaby mnie skierować na szkolenie. A nie wyślę, choćbym nie wiem jak chciała. Moje studia podyplomowe są okupione ogromnymi wyrzeczeniami, zaś koleżanki z tych studiów – nauczycielki – nie dość, że mają je finansowane, w części lub w całości, to jeszcze mają lepsze możliwości, jeśli chodzi o odbycie praktyk. Ja nie kończę pracy o 12:00, nie mam też wolnego dnia w tygodniu, muszę korzystać z urlopu wypoczynkowego, przez to mam krótsze wakacje. Koleżanki ze studiów podyplomowych-nauczycielki nie mają krótszych wakacji. Ale nawet nad tym nie ubolewam, bo dlaczego firma miałaby ponosić koszty mojego wykształcenia? Tylko jakby mnie chciała dokształcić, a wręcz wypychała na siłę na nowe studia, to bym to doceniła, a nie marudziłabym tak jak wy, że „całe życie muszę się doszkalać, ojej”.

Nauczyciele nie pracują 20 godzin, tylko znaaacznie więcej. Owszem, może stażyści. Ci bardziej doświadczeni nie piszą sobie konspektu do każdej lekcji, bo mają wszystko w głowach. Inna sprawa, że nie zmieniają w ogóle metod, nie wprowadzają nowych, ciekawych pomocy naukowych. Ale jakby chcieli zastosować od czasu do czasu nową metodę, to na jej przygotowanie w domu i tak nie poświęcą kolejnych 20 godzin, żeby mieć 40-godz. etat.

Rady pedagogiczne (2 razy w roku) i zebrania z rodzicami (te kolei ze 2 razy w semestrze)… Zaś ja nie dość, że mam 40-godzinny tydzień pracy, to jeszcze dodatkową, niepłatną, 45-minutową przerwę – tzw. lunch, z której nie mogę zrezygnować, a z której często nie korzystam. Czyli z pracy wychodzę po 8 godzinach i 45 minutach. Często trzeba zostawać po godzinach, a do niedawna nam za to nie płacono, bo było to „niemile widziane przez przełożonych”. Co z tego, że to niezgodne z kodeksem pracy? My – parędziesiąt osób – pod sejm nie pojedziemy na skargę.

Odpowiedzialność. Ale nie tylko nauczyciele mają odpowiedzialną pracę. Ja jestem odpowiedzialna za finanse oraz za wizerunek przedsiębiorstwa. Jeden mój błąd to kilkadziesiąt tysięcy zł. w plecy. Jedno moje nieodpowiednie słowo do klienta i mamy na głowie inspekcję handlową i UOKiK. Jeden wasz błąd to… no właśnie, co? O odpowiedzialności za życie i zdrowie dzieci nie mówcie, bo nie słyszałam, aby wsadzili nauczycielkę, która kazała bić dziecko innym. Nie słyszałam, aby do odpowiedzialności pociągnęli nauczycieli ze szkoły, do której chodziła Ania – dziewczynka, która popełniła samobójstwo po tym, jak w klasie została molestowana i ośmieszona.

Ja po 3 latach od ukończenia studiów zarabiam mniej niż nauczyciel kontraktowy (staż trwa rok, jeśli na stażu ma się co najmniej pół etatu, czyli 10 godzin tygodniowo!), a i tak uważam, że nie mam najgorzej, bo zarabiałam i 1300 zł brutto- i to „z moim wykształceniem!”.
Ale chętnie się zamienię, skoro wam jest tak strasznie źle. Tylko jakoś miejsca się nie zwalniają, mimo że tak głodujecie na tych posadach.

Pracy jest pod dostatkiem dla wykształconych ludzi (o ile to dobre wykształcenie to nie jest zaoczna PWSZ z licencjatem obronionym na tróję), więc co was tak strasznie mocno trzyma w szkole? Ja mam wrażenie, że tylko przekonanie, że gdzie indziej nie dacie sobie rady, bo gdzie indziej dostaje się pensję za PRACĘ, a nie za dyplom i za prestiż…

Chętnych na wymianę pracy proszę o propozycję w komentarzach.

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii publicystyka i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s